Właśnie wróciłam z sanatorium "Gryf" w Połczynie i jestem zdegustowana.Mowa o romantycznej kolacji,zapomnij.Rozrywki żadnej w środku turnusu zamknęli jedyną kawiarnie mimo,że był karnawał.Pospacerować w śniegu to można było w całej Polsce nie trzeba jechać na drugi koniec kraju.Sobota goz.14sta,wszystko zamknięte.Pokoje tam gdzie ja miałam przyjemność mieszkać pamiętają lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku,ale opłata współczesna.W innej części tego ogromnego obiektu pokoje nowoczesne,cena taka sama,telefon w pokoju(u nas na korytarzu),nowa łazienka,nowy telewizor itp.,a cena taka sama,po tym pobycie w pokoju z grzybem na ścianie straciłam ochotę na leczenie sanatoryjne na długie lata.Cała gorycz rekompensuje fajny personel,bo gabinety zabiegowe też do remontu.Pozdrawiam.